Każdy kto kiedyś kupił kask i przeczytał dokładnie instukcję wie, że kask spełnia swoją funkcję tylko do pierwszego upadku. Po takim zdarzeniu powinno się go wymienić na nowy, nawet jeśli nie widać widocznych śladów zniszczenia. W praktyce nikt tego nie robi, więc wymyślono sposób aby zmusić użytkowników do wymiany kasku po uszkodzeniu. Niemieccy naukowcy wpadli na pomysł, aby w materiale kasu umieścić kapsułki z olejem zapachowym (czytaj śmierdzącym jak wiejski bazar), które pękają przy uderzeniu wypuszczając woń oleju. Niemiły zapach oznacza uszkodzenie kasku i zmusza użytkownika do kupienia nowego. Osobiście uważam, że to zabieg PR na zlecenie jednej z firm produkujących kaski, tak aby zwiekszyć sprzedaż. Przypadkowo upuszczjąc lub obijając kask będzie trzeba go wymienić, czyli dość często jeśli ktoś jeździ po Warszawie na co dzień. Więcej znajdziesz tu.

